Jak spalać tłuszczyk z głową

Pewnie większość z Was, którzy walczyli z nadmiarem tłuszczyku doszła przynajmniej raz do ściany, kiedy to Wasze ciałko powiedziało „a gówno dalej nie chudnę”. Znamy?! Znamy! Mnie to spotkało parę razy 🙂 i kiedy kolejny raz odbiłam się czułkiem o mur, powiedziałam sobie dość człaptania po omacku i wkładania paluszków między niedomknięte drzwi pokoju „chudsza ja”z nadzieją, że za tymi drzwiami znajdę Davida Copperfield’a, który cudownie sprawi, że zniknie co najmniej pół mego tyłka, jedna czwarta ud … ale cycki zostaną (kuźwa jedyna rzecz, która mogłaby swoją drogą nie chudnąć a do tego chudnięcia zapinkala jak Usain Bolt). Dobra nie rozciągając, kochani kiedy pot leje się Wam po tyłkach, mięśnie skrzypią :-), a trener ziopie i skraca Ci przerwy na interwałach spróbuj sobie odpowiedzieć na pytanie, jakie jest Twoje tętno na spalanie. Tutaj jest tłuszczyk pogrzebany kochani! Niekoniecznie 150 uderzeń na liczniku spali Twoją tkankę tłuszczową :-). Najlepszym sposobem na określenie swojego tętna na spalanie jest zrobienie profesjonalnych pomiarów, takich jak te widoczne poniżej:

Takie badanie wyznaczy Wasze tętno na spalanie, a to pozwoli w odpowiedni sposób zaplanować treningi. U mnie okazało się, że najlepsze moje tętno na spalanie tłuszczu … to 102 (!) czyli, taki spacerek na bieżni tempo 5.0 nachylenie 1-2 :-). Dlatego też poza treningami z trener Oleńką Laber, gdzie każde kolejne ćwiczonko zapiera mi dech w piersi (dosłownie) i pływaniem z mega fajną grupą SwimSport pod okiem trenera Krzysia Burego wrzucam sobie co jakiś czas spacerek na bieżni … no to zadzieram kiece i lece 😉

Post Author: urszula