Trening lądowy rzecz święta

Piątki to moja ukochana, lądowa odskocznia od basenu 🙂 z najzajefajniejszą Panią Trener i najukochańszą … do czasu pierwszej zadyszki. Ubóstwiam jej przeuroczy, szeroki od ucha do ucha uśmiech na dzień dobry i zwiastujące armagedon „jak się dzisiaj czujesz Uleńko?”. Nieświadoma zazwyczaj zagrożenia ochoczo szczebioczę „świetnie Oleńko” … i tutaj czułości się kończą… kiedy pot zalewa mi oczy, majty i skarpetki próbuję triku „zagadaj trenera odpuści” … niestety nie działa … im więcej gadasz, tym więcej wypychasz, bo zwinne niczym błyskawice rączki Trenejro chyżo przekładają drążek na stożku i … kończysz gadać, bo zaciśniete w bólu szczęki nie chcą się już rozewrzeć 🙂 … kiedy kończąc trening serią pompek zastanawiasz się, czy na pysk padniesz przy 5 powtórzeniu 4 serii, czy 4 powtórzeniu 5 serii do głowy przychodzi tylko jedna myśl „spoko w tydzień jakoś zakwasy miną”.

Buziaczki Oleńko ♡♡♡♡♡♡♡♡♡♡

 

Post Author: urszula