Chwila dla siebie :-)

Czasami mam wrażenie, ze jestem mamą i żoną od zawsze … i większość mojego życia spędziłam w biegu, między przedszkolem, domem, szkołą, sklepem, pracą, basenem, hala gimnastyczną… na zakupach, dowożeniu, odwożeniu, sprzątaniu, pracy, ogarnianiu, załatwianiu i ratowaniu świata. Nie narzekam, bo życie na wysokich obrotach, kiedy sprawy zmieniają się jak w kalejdoskopie, to moje życie, które kocham i nie wyobrażam sobie innego …ale … czasami przychodzi taki moment, kiedy chcesz wziąść dłuuuuuugi oddech i przez chwilę wyłączyć świat… wyciągnać wtyczkę, tak na chwilkę … nie słyszeć „mamooooo”, „kochaaaanie”, Ulka ..to, Ulka tamto …nie patrzeć w monitor, nie slyszeć telefonu, nie wrzucać biegu w samochodzie, nie przeglądać półek w sklepie … Znasz to, prawda?!

Ja znalazłam swoją Arkadię … na basenie 🙂 … komórka w szatni, nikt mnie nie ściga … znaczy ściga, ale ja o tym nie wiem … przez tą chwilę jest koniec świata… wyłączona wtyczka z zasilania … blackout … jestem JA i woda…

Ten moment kiedy schodzisz pod tafle i nie slyszysz nic … świat zwalnia … ludzie zwalniają … mój oddech zwalnia … słyszę jak pulsuje mi krew … potem oddech … łapię powietrze … i znowu cisza, błekit, ciepło … tylko ja i żywioł (i czasami ból mięsni he he).

Potem wychodzę i siedzę owinięta recznikiem, czasami aż całkiem wyschnę … nikt mnie nie pogania, nikt nic ode mnie nie chce … oddycham wolno, patrzę na biegające w popłochu dzieci „bo mama kazała zaraz wyjść” … a po jaką cholerę zaraz … dlaczego ciągle w biegu? …

Dziękuję losowi za ten czas, mój czas … nie obijam się na treningach, bo kocham to co robię, mimo że na razie … jeszcze daleka droga do Rio :-)… ale to moja droga, moje buty i moj czas :-).

Całuski

 

Post Author: urszula