Trening „day after”

Jeśli nie umiesz latać, biegnij. Jeśli nie umiesz biegać, chodź. Jeśli nie umiesz chodzić, czołgaj się. Ale bez względu na wszystko – posuwaj się naprzód.

– Martin Luther King

Dodałabym jeszcze „jeżeli nie jesteś w stanie pływać, zrób wszystko,  żeby się nie utopić” … łatwo powiedzieć, jeżeli nie ma się do zrobienia 2400m treningu „day after”.

Wtorek wieczorem dane mi było uczestniczyć w wyjątkowej gali sportu Juwenii Wrocław i jako zaproszeni goście spędziliśmy parę cudownych godziny z członkami tegoż klubu.

Zasada nr 1, jutro trening, jemy i NIE PIJEMY!

Zasada nr 2 NIE PIJEMY! I szybciutko idziemy spać

Niestety

z zasady nr 1 zostało: jemy,

z zasady nr 2 zostało: spać (o 1.00 a rano pobudka bo trzeba jeszcze biegusiem wrócić z Wrocławia do Pogórza).

Luzik, damy rade, parę kieliszków czerwonego winka, aż(!) 6 godzin snu, jesteśmy jak młodzi bogowie! … kawusia i jazda do domciu bo po południu treningi :-).

15.00 … qr…va gdzie są zapałki do podparcia powiek?! Ale spoko twarda jesteś, dasz radę tylko trzeba się zdrzemnąć… marzenie ściętej głowy … drzemki nie było.

17.00 mąż coś bulczy, że dzisiaj ma 1,5 godziny biegu … dlaczego?! Za co?! Czemu nie mówi, że ma zgona (bo ma!) i że dzisiaj  nie trenujemy … odpuszczamy … odpoczywamy .. nic z tego

On pobiegł .. więc ja nie mogę dać ciała, spakowałam plecak i pojechałam na basen … z nadzieją, że nie będzie wolnego toru … niestety był. Może nie całkiem pusty, ale trening można było zrobić.

Patrzę na rozpiskę …2400m … jakiś koszmar …wyrok brzmiał: 25m w progresji tlen, podpróg, próg, max … w tym miejscu umarłam po raz pierwszy …a potem umierałam po 10x 100m i 6x 100 NN. W międzyczasie „klasyki rekreanty” płci męskiej w ilości 3(!) rozpychały się po moim torze zalotnie pytając podczas 3 setki na nóżki z deseczką z przodu „Pani też się uczy pływać?” Taaaaaaaaa

Wiem jedno: piłaś, nie jedź … i nie pływaj 😉

Dobranoc.

 

 

Post Author: urszula