When the dream come true :-)

Mowi się, że po 18-stce każde kolejne urodziny są dla kobiety po prostu „nie halo”. Może i tak, chyba że zorganizujesz sobie urodziny życia -).

16 marca 2019 … dzień, w którym zamiast smutków w alkoholu … utopiłam swój strach i brak wiary w siebie w … chlorowanej, basenowej wodzie (!) Po kilku miesiącach hardcorowych, jak dla 43-letniej nuworyszki, treningach postanowiłam wystartować na pierwszych w moim życiu, poważnych zawodach pływackich Pucharu Masters i … udało się!

Ta da wita Was „nowa ja”!, pękająca z dumy, juz mieszcząca się w fajowych strojach pływackich, czterdziestoparolatka, która pokazała przede wszystkim sobie, że chcieć znaczy móc, że można pokonać wstyd „bo za stara”, strach „bo nie dam rady” i brak wiary „bo nigdy nie bedziesz na pudle” i przekuć to na 3, dwa 4 i jedno 5 m-ce uwieńczone zajebistymi, jak na siebie, życiówkami (!).

Przeżyłam szybki kurs dojrzewania zawodniczego, bo na pierwszych zawodach zaliczylam:

– waciane nogi i tętno chyba 200 na pierwszym starcie na 50m dowolnym

– motywowanie w głowie „umierajacych” mięśni na 200m dowolnym

– wyostrzenie do granic możliwości skupienia po komendzie „na miejsca”, przerwane wodowaniem przed sygnalem startu, bo … pani z toru 3 postanowiła jednak wystartować z wody (sic!)

– dyskwe za falstart (baaardzo dyskusyjną)  i odebranie mi wywalczonego walecznym sercem 3 m-ca na 100m klasykiem

Ale najważniejsze … przekonakam sie, że miłość i wsparcie mojej drugiej połówki pomaga góry przenosić. Dziękuję Tygrysku za to, że jesteś, bo bez Ciebie świat nie byłby taki kolorowy i szalony!

Post Author: urszula