Backstreet Back Alright

Gdyby 20 lat temu, kiedy przyklejona do telewizora oglądałam teledyski „Everybody” i „Show me the meaning of being lonely”, ktoś powiedział że zobaczę Backstreet Boys na żywca … popukała bym sie w czoło. Ta piątka żurnalowych „boys’ów” była dla nastolatek mojego pokolenia uosobieniem amerykańskiego snu … bogatego, pieknego, kolorowego … i nieosiagalnego. Która z nas nie kochała sie w Kevinie, czy Nicku wzdychając wieczorami do powieszonego na świeżo odmalowanej przez rodziców ścianie (mimo zagrożenia wybuchem rodzicielskiej bomby atomowej) plakatu skrzętnie (zeby nie było dziurek na zgięciu) wyciąganego z zakupionego w kiosku Ruch’u najnowszego wydania Bravo … no która??!! I nagle, po 20 latach, kiedy twoja muzyczna dusza przeszła już ma ciemną stronę black-rock-haeavy-core-metalu, dostajesz od swojego Księcia Ciemności bilet … na koncert… tych(!) Backstreet Boys w Pradze. Masz świadomość, że dla niego (i twojej czarnej duszy zresztą też) to jak rytualne samobójstwo całego rockowego jestestwa, jakie urosło w twoim sercu przez ostatnie naście lat … to wystawienie się na ostracyzm ze strony dzieci, które po kątach przywracają oczami na samą myśl, że ich chodząca na codzień w koszulkach z czaszkami matka, jedzie zbrukać się pląsając do „smętnych” ballad pop-znienawidzonej kultury 🤣🤣🤣… ale to wszystko nic(!), bo właśnie lepkimi z emocji paluszkami obracasz w dłoniach TEN BILET, na TEN ZESPÓŁ, a obudzona w tobie nastokatka sika w majty z wrażenia… i to jest czad(!).

Trochę bałam się tego koncertu … zderzenia hodowanego przez lata, ukrytego na samym dnie serducha, wizerunku swoich nastoletnich idoli z reality 2019 roku … ale nie zawiodłam się! Zasada jest jedna, nie ważne rock, death core czy pop … albo kuźwa jesteś w czymś dobry, albo nie … albo jesteś mistrz albo pipa. Show przerosło moje najśmielsze oczekiwania … chłopaki nadal czarują głosem, ich uklady choreograficzne i synchrony w tańcu zapierają dech w piersi jak 20 lat temu … i szczerze chyba są przystojniejsi niz 20 lat temu 🤣🤣🤣 mimo, że co niektórym się .. lekko przybrało …no ale komu się nie przybrało po tych 20 latach mamuśka:-).

Najważniejsze jednak jest to, że po tych 20 latach, on nadal siedzi koło mnie, mimo, że nie trawi tej przekoloryzowanej, przesłodzonej miłością muzy i panienek w balerinkach piszczacych na widok boys’ow … że mogę mu zafalszować do ucha „i want it that way” a on z pobłażaniem uśmiecha się na widok mojej rozentuzjazmowanej gęby… finish … czas wracać do domu …

Post Author: urszula