Hit… czyli jak pływak wystartował w biegu ulicznym.

To będzie hit …

21 lipca zbliża się wielkimi krokami, start na 1/8 IronMan staje się tak realny, że czujesz już ból fizyczny w nogach …

Kiedy kolejnej zakładce bike/run i basenie na 25m tempo „bloody hard” twój kochany mąż rzuca hasłem, że w sobotę jest w Wodzisławiu romantyczny „Bieg z gwiazdami” na 5 km zastanawiasz się, czy on jeszcze Cię kocha i czy go niewydziedziczyć za wczasu w testamencie, bo ewidentnie dybie na te zdrowie i życie.

Niestety treneiro też jest pomysłem zachwycona… też do wydziedziczenia.

Start treningowy, nie histeryzuj, kochanie dasz rade … gwóźdź do trumny rytmicznie wbity jak na teledysku Billy Idol’a „White wedding” … biegniesz matka nie ma wyjścia .. start 22.00 … kurwa 22.00(?) … o tej porze normalna na umyśle czterdziestka ŚPI (!) … no ale treningowo ..bo trzeba … bo się przyda 🙂

Haha gdybym widziała profil trasy przed startem, to chyba bym się dwa razy zastanowiła … a tak po 150m od startu, zakręcik i zbiorowe „o kurwa, ja pierdole” 🤣🤣🤣🤣 i ok.700m podbiegu, którego nigdy nie trenowałam(!) I to x2, bo zaplanowano dwie pętelki. Pierwszy podbieg wziełam z buta .. drugi niestety w połowie strzaskał mi łydki i trzeba było na chwile przejść do marszu … ale wtedy z ciemności wyłonił się support z bidonen wrzeszczący „pić?”…

W pierwszym odruchu, w myślach, karzesz mu ten bidon wsadzić sobie w … ale przeważa rozsądek, chwila marszu dwa łyki izostara .. za Tobą czarna dupa, przed Tobą czarna dupa … i kilku kurwujących na zadyszce biegaczy.

Podejmujesz walkę z podbiegiem, w ciemności nie widać tarczy zegarka, ale i tak wolisz nie patrzeć… na co(?!) … na praktycznie nie przesuwające się metry ??? … w duchu przeklinasz wszystko i wszystkich i jak na zamiłowanie czekasz aż ten cholerny zegarek zawibruje, napawając Cię ekstazą, że jeb….ny kolejby kilometr za Tobą … to bzykanie zegarka, na trasie, to chyba najmilsze uczucie ever 🤣🤣🤣🤣🤣🤣.

Ostatni kilometr gadasz ze sobą, jak schizofrenik … jeszcze tylko 800m, dasz rade, jeszcze 600m … nie patrz na ten podbieg przed nawrotką, to tylko zwidy … nie kłuć sie ze mna! mówię zwidy to zwidy … ostatnie 500m .. z ciszy wyłania  się głos spikera i a z ciemności światła mety … pojawiają sie człowieki !!!… nagle słyszysz brawo pani brawo … i dawaj kochanie to juz koniec … i nagle zapierdalasz jak Usan Bolt na 100m wyciągasz 4,30 min/km, co jak na Ciebie to kosmos ..a w głowie masz tylko jedną myśl .. „tylko się nie wypierdol przed metą, żeby wiochy nie było” 😈😈😈😈😈🤪🤪🤪🤪🤪🤣🤣🤣🤣🤣🤣

Ale w sumie było zajebiście dostać medal za ukończenie … życiówka jest?…jest … warto było

Post Author: urszula