Generation X i początek nowej dekady …

Poczatek roku to zawsze moment szalonego rozruchu w temacie „nowe rozdanie”, „nowa ja”, „początek kolejnego szalonego planu” … szaleją wszyscy … wszyscy się odchudzają, biorą za siebie, za naukę, za pracę … dmuchają balonik, dmuchają … i jeb! … po baloniku, z którego z dzikim świstem i furkaniem przypominającym … wszyscy wiemy co 🤣🤣🤣 … spierniczają nasze plany, marzenia, założenia i twarde postanowienia. Znajome prawda?? Ano znajome do bólu.

Podobno jestem Generation X … nie przytoczę definicji z Wikipedii, bo nie wiem czy sie wkurwić, czy się śmiać po przeczytaniu  „abnegacja, nonszalancki styl i sposób życia, bezbarwność” … nooooo bezbarwna to ja napewno nigdy nie byłam 🤣🤣🤣 … ale do rzeczy. Moje pokolenie już raczej przeszło największy kryzys wieku średniego i doznało oświecenia … ujrzało swiatełko w tunelu … zrozumiało, że mantra „jesteśmy juz po drugiej stronie górki i przyjdzie nam już tylko schodzić w dół ku odchłani ..z uwagą … zeby się nie wypierdolić i nie skulać za szybko w tą odchłań” TO BZDURA! Jesteśmy owszem po drugiej stronie górki, ale do cholery po tej fajniejszej! lżejszej! Już nie zapierdzielamy pod górkę, drąc pazurami ziemię naszego życia, ale na pełnym light’cie i w podskokach truchtamy bez większego wysiłku w kolejny ZAJEBISTY, JEDYNY, CUDOWNY, TWÓRCZY dzień naszego lepszego życia!

Dzieci już odchowane, muszą same teraz budować swoją tożsamość (i drzeć pazurami ziemię swojego życia  😈😈😈), nasza pozycja zawodowa zazwyczaj spokojna i ustabilizowana, większa świadomość zniszczalności, więc i większa troska o zdrowie i spokojny sen … o partnera … o uczucia … i o spełnienie marzeń … i nieważne jak bardzo popieprzonych i nierealnych! Nie ważne, że wszyscy pukają się w czoło … ważne że ty – Generation X – wierzysz w ich spełnienie!

Poprzedni rok zweryfikował moje widzenie otaczającego mnie świata. Już wiem, że na pewne rzeczy mam wpływ i mogę je zmienić .. i zmieniam(!) …a na inne już wpływu nie mam i te muszę, jak wiernych wojowników poległych w walce, oddać w ręce walkirii i pozwolić odejść do Valhalli, bo mimo ogromnego wysiłku i wiary, zgasł juz ogień podgrzewający mnie do boju o te właśnie sprawy. Jest ich niewiele, ale są i muszę wreszcie pozwolić im zamknąć za sobą drzwi … pozwolić im odejść mimo że serce krwawi … dlatego otwierając nową dekadę, puszczam Was moje niezrealizowane marzenia na wody nieskończoności w ostatniej łodzi nadziei, która zgasła. Podobno niektórzy z nas mają prorocze sny … kiedyś lata temu widziałam rok 2020 w jednym ze swoich snów (wtajemniczeni wiedzą) proroczy(?) … nie wiem, zobaczymy … na pewno iścić będą się, jak już, inne marzenia … te ze snu z poczatkiem 2020 wypuściłam z cząstką siebie … w odchłań 💕💕💕💕💕 żeby wszyscy mogli już odetchnąć. Poprzedni rok chyba niczym wieszcz zabrał ze sobą pewne jestestwa mowiąc „czas na nie, czas na zamknięcie tej karty historii”..

Dlatego otwieram nową kartę w swojej kronice życia, z nastawieniem na to , że z tej górki będę biec szybko, jeszcze szybciej .. ale nie ku nicości … ale ku temu uczuciu które miałam jako dziecko, pamietacie ???? Ten sen, ze zbiegacie w dół … rozkładacie ręce … i zaczynacie lecieć, jak ptak ??!! Właśnie to uczucie poczujecie moje X, kiedy uwolnione od kajdan obowiazków i szaleńczego życia ręce rozłożycie niczym skrzydła … i zaczniecie latać!

Plany są, szalone … ale co mi tam, mimo zmeczonych mięśni i buntującego się resztkami sił mózgu mam zamiar je zrealizować … dla SIEBIE!

Amen.

Post Author: urszula